07 sierpnia 2015

Hajs sie musi zgadzać. Biznes muzyczny dla opornych

w kategorii

Można nie lubić trójskoku, piłkarskich mistrzostw świata i zimowych igrzysk olimpijskich, które coraz częściej są jedynie tłem dla prezentacji gołych torsów holenderskich panczenistów, niemieckich biegaczek i czeskich dziesięcioboistek, trzeba jednak docenić wielkie poświęcenie, niezwykłą ofiarność, tytaniczną pracę i nieludzką perfekcję sportowców startujących w zawodach na najwyższym szczeblu.

Zdobycie złotego medalu jest sztuką, która wymaga doskonałości i absolutnej samokontroli. Polska narciarka Justyna Kowalczyk zdobyła na igrzyskach olimpijskich w Soczi złoto w biegu na 15 kilometrów startując ze złamana nogą. W zjeździe kobiet na najwyższym stopniu stanęły dwie zawodniczki, bo przejechały trasę z czasem identycznym do tysięcznej części sekundy. Zbigniew Sobótka w łyżwiarstwie szybkim na dystansie 1500 metrów pokonał swojego holenderskiego rywala o 0,003 sekundy.

Zawodowy sport to mordercza rywalizacja, w której najwyższe stawki zdobywa się strasznym kosztem. Możesz wierzyć lub nie, ale podobnie jest w przemyśle muzycznym i szołbiznesie. Różnica między sportowcami a muzykami jest jednak zasadnicza – ci pierwsi zdają sobie sprawę z herkulesowych wyzwań, które przed nimi stoją. Ci drudzy zazwyczaj… czekają na odkrycie.

Peja vs TEDE - muzyczny ringCi dwaj panowie o rywalizacji wiedzą conieco... :)

Ostatnie dwadzieścia lat to bezprecedensowy rozwój internetu, który bardzo szybko okazał się czymś więcej niż tylko wygodną formą przesyłania sobie świńskich fotek. Stał się potężnym sektorem gospodarki, zmienił sposób funkcjonowania wielu branż oraz wpłynął na styl życia, pracy i zarobkowania miliardów ludzi na świecie.

Potęgę nowego medium najszybciej odczuł sektor muzyczny, dla którego sieć stała się początkowo przekleństwem, potem wyzwaniem, a dzisiaj normalnym środowiskiem codziennego funkcjonowania. Sieć oraz związana z nią cyfryzacja zrewolucjonizowały funkcjonowanie przemysłu muzycznego, ale nie poprzez zmianę zrębów jego systemu, tylko poprzez radykalne przekształcenie nawyków jego klientów, czyli – słuchaczy.

Wielu menedżerów i muzyków uważa, że internet i cyfryzacja zniszczyły bezpowrotnie naturalne więzi między nimi a fanami. Ludzie nie płacą za naszą pracę. Ludzie nie chcą nas oglądać. Ludzie nas nie kochają. Ludzie sami sobie grają i śpiewają. Takie i tym podobne opinie do tej pory pokutują w środowisku muzycznym. Są one głęboko nieprawdziwe, destrukcyjne, demotywacyjne i w gruncie rzeczy defetystyczne. Z jednej strony usprawiedliwiają brak aktywności i rozprzężenie, a z drugiej mnożą postawy biernego oczekiwania na to, że „ktoś mnie zauważy i wtedy zrobię karierę”.

1.JPGLegalna kultura - projekt promujący kupowanie muzyki w sieci

Piractwo internetowe jest bardzo złą rzeczą, ale być może najgorszą jest powszechne przekonanie, że skoro każdy teraz może pokazać się w internecie, to każdy może zrobić karierę na miarę globalną. Że skoro każdy może nagrać i wydać płytę, to każdy może ją też sprzedać. Że skoro każdy może zorganizować koncert, to każdy może przyciągnąć tysiące fanów.

To błędne przekonanie. Aby w erze internetu osiągnąć sukces na rynku muzycznym, trzeba doskonale posługiwać się nowoczesnymi technikami, sposobami i technologiami. I mieć na względzie, iż tak jak w łyżwiarstwie szybkim decydują tysięczne części sekund, to tutaj rzecz zależy od miliarda niuansów, a liczba powodów, że ci się nie uda zawsze jest większa niż ilość atutów, które trzymasz w ręku.

Ucząc się podstaw biznesu muzycznego nie wolno też zapominać, że materią tej dziedziny jest sztuka, a do historii przechodzą tylko najwięksi artyści. Ale powiedzmy sobie uczciwie – nie uprawiając prawdziwej sztuki i nie będąc wielkim artystą, też można w tym fachu wiele zwojować. Czy warto jednak przez całą karierę celować w czwarte miejsce, które prędzej czy później stanie się stałym miejscem w barze „Frustracja”?

W sekcji Hajs się musi zgadzać popełnimy kilka artykułów poświęconych karierze muzyka. Zapraszamy do dyskusji - tutaj pierwszy post w tym cyklu :)

Tagi:Hajs się musi zgadzaćWstęp do cyklu
Podobne wpisy: